Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wisłok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wisłok. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 listopada 2016

Wieża

21.11.2016 r.

sobota, 10 października 2015

Most im. T. Mazowieckiego

7 października 2015 r. w Rzeszowie otwarto nowy most, którego patronem został pierwszy premier wolnej Polski - Tadeusz Mazowiecki.

wtorek, 30 grudnia 2014

Jesienny zalew rzeszowski

Męczy mnie rzeszowski zalew na Wisłoku. Jak tylko trafię w jego okolicę z aparatem to natychmiastowo świerzbi mnie palec na spuście. Tym razem był to spust poczciwego FE2.
Zachód słońca, dramatyczne chmury i para karmiąca z pomostu Mewy Śmieszki. Dość solidnie zaludniły taflę wodną, bujając się na niej niczym boje.
Nikon FE2, Nikkor 200/f AI, Agfa APX 100, D-76 1+1, Epson V500 Photo.

środa, 13 lutego 2013

(Prawie) górski potok

W zeszłym roku zaczęła działać przy zaporze mała elektrownia atomowa wodna. Aby ułatwić rybom migrację w górę i w dół rzeki stworzono przepławkę, która przy wyższym poziomie wody ładnie symuluje górski potok.
Przepławka
Canon Canonet QL17 GIII, Polypan F, Epson V500.

środa, 6 lutego 2013

Kłódki na kładce

Jedna z nowszych tradycji w Rzeszowie - przyozdabianie kładki nad Wisłokiem kłódkami - mającymi zaświadczać o trwałości miłosnego związku.
Kłódki na kładce
Canon Canonet QL17 GIII, Polypan F, Epson V500.

sobota, 26 stycznia 2013

Powtórka z rozrywki (post nr 100)


19 listopada 2009 roku rozpocząłem epopeję pt. "Mam i ja swojego bloga". Dzisiaj 26.01 minęły dokładnie 1164 dni od jego powstania. Kawał czasu. Teraz mogę świętować setny wpis.
Nazbierało się trochę tego. Zamieszczałem głównie zdjęcia swojego ukochanego Rzeszowa ale w sposób inny niż ma to miejsce na podobnych stronach. Tutaj jest więcej szczegółów i detali.
Były opisy wyjazdów wakacyjnych, wycieczek bliższych i dalszych.
Trafiła się i prywata w postaci wątku kawowego.
3,5 roku wiele zmieniły. Zdjęcia powstające w aparacie cyfrowym stopniowo ustąpiły miejsca tym z aparatów tradycyjnych, głównie Yashici Mat 124G. Na dniach będzie więcej Canoneta QL17 GIII.
Powiem Wam szczerze - powrót do analogów to strzał w 10 i przypomnienie sobie, jak dużą przyjemność przynosi fotografowanie.


2 grudnia byłem na wycieczce rowerowej, skąd zdjęcia znajdują się tutaj. Teraz będzie wersja analogowo-kwadratowa.
Też ładna.
Zalew rzeszowski w kwadracie
Kładka na Wisłoku w okolicy Boguchwały
 Yashica Mat 124G, Kodak Tri-x 400, Epson V500.

niedziela, 2 grudnia 2012

Grudniowa niedziela na rowerze

Mimo, że zima tuż tuż, a na niebie wisiały ciężkie chmury, wybraliśmy się z kolegą Alienem na krótką, niespełna 30 km wycieczkę rowerową po okolicach rzeszowskiego zalewu i Budziwoja. Co prawda w połowie trasy zaczęło padać, ale i tak było przyjemnie a co najważniejsze, owocnie.
Łódki
Wisłok
Dla ciekawych miejsc, gdzie zrobiono powyższe zdjęcia, podaję gpsowy ślad wycieczki wraz z zaznaczonymi miejscami popełnienia fot: wycieczka.

Nikon D90

wtorek, 20 listopada 2012

Wietrzny połów

Z tego samego spaceru co poprzednio. Wiało solidnie. Trzeba było się skupić aby targany porywami aparat nie przechylił się i nie zrobił z Wisłoka stoku narciarskiego, idealnego do uprawiania narciarstwa wodnego :)
Yashica Mat 124G, Fuji Acros 120, Epson V500.

piątek, 9 listopada 2012

Piłka jest pływająca a bramki są dwie

Brameczki do kajak polo na rzeszowskim zalewie. Co bardziej złośliwym pewnie nasuwa się myśl o Basenie Narodowym :) W odróżnieniu od niego jednak tutaj zasady są jasne, im więcej wody tym lepiej.
Yashica Mat 124G, Fuji Acros 120, Epson V500.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Wisłok jesienny

Niedzielny spacerek nad Wisłokiem. Z tego miejsca już popełniłem kiedyś zdjęcie, jednak było więcej lodu. Teraz przyroda dopiero przygotowuje się na nadejście zimna.
Wisłok jesienny
Yashica Mat 124G, Fuji Acros 120, Epson V500.



niedziela, 11 marca 2012

10 marca 2012 - Wisłok

Krótki spacerek w pierwszy ciepły dzień roku 2012 nad rzeszowskim zalewem.
Zawiłości zmrożonego Wisłoka
Szuwary
Podpory ponownie
Mężczyzna na rowerze

Wiszący lód

Yashica Mat 124G, Tri-x 400 120, Epson V500.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

A kaczki płyną na północ

Przy tak ciepłym grudniu nawet kaczki krzyżówki, bynajmniej panoramiczne ale bardzo stadne, obrały kurs na północ ;)
Na północ bracia i siostry

Yashica Mat 124G, Epson V500, Kodak Tri-x 400 120.

środa, 14 grudnia 2011

Tymczasem na plantach...

... zwanych oficjalnie Parkiem Kultury i Wypoczynku, kulturalnie wypoczywają sobie dwie nowe rzeźby. Inicjatywa godna pochwały.
Dzieci będą mogły nauczyć się "cielesnej autonomii" jak pisał mistrz Wiechecki, a ci chuligani, którzy jeszcze nie wyrośli, będą przy pomocy flamastrów starać się urozmaicić sielski obrazek niezbyt wyszukanymi dodatkami. Nitce nie przepuścili a tu pole do popisu jest o wiele większe. I ta druga inicjatywa już nie jest godna pochwały.
Gdy do tego już dojdzie, mam nadzieję, że władza dopadnie tych domorosłych ACHtystów i za ich TFUroczość stuknie porządnym mandatem tak, że aż im się kredki z plecaków wysypią. Rzeźby same się nie obronią. Głowa dźwięcznym głosem nie "obsobaczy chuliganów na perłowo ze szlaczkiem" rozstawiając im  całą rodzinę po kątach do trzeciego pokolenia wstecz. Posąg przedstawiający miejsce, w którym plecy tracą swą nazwę, nie streści w krótkich żołnierskich słowach, gdzie agresorzy mogą sobie spraye i inne malownicze utensylia wsadzić. Szkoda, czasami by się przydało.
Póki co, sztuko trwaj i się nie daj.
Park Kultury i Wypoczynku

Yashica Mat 124G, Epson V500, Kodak Tri-x 400 120.

sobota, 19 listopada 2011

Sobotnie spacerowanie ...

... po Millenium Hall i okolicach.
Pobiegałem dzisiaj z nowym nabytkiem - Yashicą Mat 124G. Więcej wrażeń w tygodniu, kiedy będę mógł zobaczyć efekty.
Tymczasem jeszcze cyfra.
Ozdoby świąteczne
Budowa elektrowni wodnej na Wisłoku
Fragment byłej ścieżki rowerowej
Millenium Hall 1
Awifauna i MH
Gwiaździste MH
I tyłem do przodu

Następnym razem kwadrat i może coś tradycyjnego z Canoneta.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Wisłok wiosenny

W zeszłym tygodniu miałem kilka dni urlopu, więc postanowiłem nadrobić zaległości w łażeniu z aparatem. Miesiąc wcześniej kupiłem w Lidlu krokomierz i oczywiście gadżeciarska natura wręcz zażądała aby przypiąć do paska to urządzenie. Długość kroku ustawiłem na 65 cm, co jak się okazało chyba było wartością zbyt dużą. Krokomierz liczy wstrząsy wywoływane stawianiem kolejnych kroków. Gdyby ruch był jednostajny, wtedy przebyta odległość wyświetlana przez krokomierz byłaby mniej więcej zgodna z rzeczywistością. Przy plątaniu się z aparatem często ruch daleki jest od wzorcowego. Pół kroczku tu, pół w drugą stronę. Przyklęknięcie, skok, kichnięcie, to wszystko maszynka zlicza jako kolejne 65 cm. I tak w pierwszym dniu krokomierz wyliczył 14 km, drugiego 7 km. Biorąc pod uwagę liczbę nowych bąbli i bolących odcisków, mogłoby się to zgadzać. Jednak odnosząc się do tego jak przeżyłem sezon zimowy (głównie trasa dom->praca->dom), dochodzę do wniosku, że to organizm podszedł do tematu zbyt panicznie a stopień zmęczenia był o wiele wyższy niż to potrzebne. Trudno, trzeba po raz kolejny wziąć się za siebie ;)

Część fotograficzna spacerów była przyjemniejsza. Ptacy darli twarze aż miło, słońce przypiekało lico a wkoło budząca się do życia natura cieszyła oczy. Słuchawki od mp3 zostały schowane do kieszeni już po 5 minutach od wyjścia z klatki schodowej. Szkoda zatykać uszy w obliczu tak pięknych dźwięków natury, tym bardziej, ze przez całą zimę słychać było głównie posępne i gardłowe "kraaaaaa, kraaaaa". Od rana do nocy "kraaaaa". Przy śniadaniu, obiedzie, kebabie i chińczyku .... kraaaaa.

Pierwszy dzień, jedno zdjęcie, z okolic zalewu.
Rzeszów, okolice zalewu na Wisłoku
Drugi dzień był bardziej kolorowy. Wisłok pozostał, zmieniłem tylko kierunek w stronę mostu kolejowego.
Marzanna, która nie dopłynęła do morza. Jeśli spadnie śnieg, to będzie jej wina.
Mini kamienista plaża.
Most kolejowy
Zieleni będzie coraz więcej, więc trzeba nadrabiać stracony w zimie czas.

wtorek, 7 grudnia 2010

Mroźna niedziela

W niedzielny poranek, powiedzmy że był to poranek, ponieważ wybiła już godzina 11:00, wybraliśmy się z Bogdanem i Piotrkiem w celu pofotografowania rzeszowskiego zalewu w zimowej aurze. Temperatura powietrza była cudownie niska, niebo czyste, ostre światło oraz mgła. Gałęzie drzew zostały malowniczo przyozdobione białym szronem.
Pobielone drzewa nad rzeszowskim zalewem
Nie wszystkie ścieżki były wydeptane i trzeba było przedzierać się przez puchowe zaspy. Dla takich widoków warto było.
Traw pierzasty
Kiedy ostatni raz widzieliście łyżwiarza sunącego po zamarzniętym zbiorniku wodnym? Chyba nie byłbym taki odwazny.
Łyżwiarz na żwirowni
A w oddali dumnie stało drzewo wisielców. Do jednej z jego gałęzi przywiązana jest lina, dzięki której można bawić się w Tarzana, zwięczając kolejne bujnięcia skokiem do wody.



A na koniec autoportret z krą :)
Sylwetka autora :)

sobota, 5 grudnia 2009

Miejsce na wypoczynek

W październiku tego roku rozpoczęła się największa inwestycja w Rzeszowie, budowa kanału ulgi dla rzeki Mikośki. Rzeczka wpływa od strony Kielanówki, biegnie rowami, kanałami po czym kończy swój żywot w odmętach Wisłoka w rejonie ul. Siemiradzkiego. Dzięki potokowi do głównej miejskiej rzeki po większych burzach nie spływają samochody, psy, koty, płatki śniadaniowe i niedojedzone jogurty o smaku Aloesu (polecammmmm!), ponieważ zbiera on wody opadowe i podziemnymi tunelami odstawia rozbrykane wilgotne towarzystwo w bardziej bezpieczne miejsce.
No bo co w końcu, kurczę blade. Miejsce wyznaczone, tak czy nie?
Kanał kończyć będzie się znanych większości mieszkańców bulwarach (co widać na załączonym obrazku). Ekipa odpowiedzialna za inwestycje uwija się jak w ukropie. Zamknięte zostały ulice Zofii Chrzanowskiej oraz Langiewicza. Wkopywane są m.in. ok. 2,5 m średnicy rury.
Tak, tutaj pozuje moja kochana małżonka, która cierpliwie znosiła moje pomysły fotograficzne.
Ciekawy sprzęt znajduje się przy ul. Z. Chrzanowskiej. To z tego miejsca zostaną przekopane tunele, w których miejsce znajdą rury kierujące Mikośkę w nowe miejsce. Tunele poprowadzą do ul. Langiewicza oraz Bulwarowej. Chwilowo podobno są problemy z wieżowcem stojącym obok maszynerii. Grunt na którym stoi budynek jest nieszczególnej jakości i nasilenie prac "górniczych" może spowodować, że w Rzeszowie przybędzie nam nowa atrakcja - krzywy wieżowiec. Są to jednak doniesienia poczty pantoflowej, które zapewne nie zostałyby oficjalnie potwierdzone przez wykonawcę robót.

Ok, dosyć tych ciuciubabek. Dzisiaj sobota, trzeba wypoczywać, bo w dniu jutrzejszym miejsce będzie miał Foto Day 2.0 na terenie Aeroklubu Rzeszowskiego. Zdjęcia z tej imprezy zapewne zamieszczę i tutaj.