Nastał weekend i w normalnej sytuacji do Kudowej zjechałaby masa turystów. Jednak pogoda była bardziej niż nieprzewidywalna więc i spokój też był większy. W sobotę wybraliśmy się do Duszników-Zdrój na moją osobistą wycieczkę sentymentalną. Wszak spędziłem tutaj wraz z rodzicami i bratem wakacje chyba 1989 roku. Udało mi się nawet znaleźć dom wypoczynkowy w którym gościliśmy – OWW Grunwald. Niestety, z zewnątrz wygląda tak, jakby w ciągu tych 21 lat elewacja nie była odnawiana. Przespacerowaliśmy się parkiem zdrojowym, który dość ucierpiał w powodzi jaka nawiedziła Duszniki w 1998 roku. Mimo pochmurnego mroku widać, że odbudowany park utrzymywany jest w pięknym stanie. W Rzeszowie chyba jeszcze długo przyjdzie nam czekać na podobny.
Dość miłym zbiegiem okoliczności był fakt, że akurat w weekend w Dusznikach odbywało się święto papieru w lokalnym Muzeum Papieru. Można było własnoręcznie „wyczerpać” papier, wydrukować coś na ręcznej maszynie drukarskiej, oglądnąć ekspozycję związaną z historią papieru.
 |
Ekspozycja w Muzeum papieru |
 |
Czerpanie papieru |
 |
Kot Dusznicki |
Niedziela upłynęła pod znakiem wiedzenia jedynej w Polsce Kaplicy Czaszek. Widok wywiera spore wrażenie. Na ścianach kapliczki poukładane są czaszki ok. 3 tyś mieszkańców Czermnej i okolic, a piwniczce pod budynkiem szczątki należące do jeszcze ok. 20 tyś.
 |
Drogowskaz do ... |
 |
Wnętrze Kaplicy czaszek |
Dalej nogi powiodły nas do Muzeum ginących zawodów, a w dalszej kolejności do miejscowości o nazwie Pstrążna. A w niej jak sama nazwa wskazuje, albo i nie ;) można spożyć świeżego, smażonego pstrąga.
 |
Wiemy co robisz w domu kiedy jesteś sam(a)! | | | |
|
|
 |
Szatanowie na ziemi kłodzkiej |
 |
Ziemianie nie na swoim ;) | |
 |
Kha kha khhhh rrrrr eeeeee, tfu .... listek :) |
 |
Dzieeeeeń dobryyy! Zastałem Jolkę? |
Fani tej ryby mają dwie możliwości działania. Jak cywilizowani ludzie idą do okienka, zamawiają danie i udają się do stolika. Po krótkim oczekiwaniu słyszą głośny okrzyk „NUMER OSIEMNAŚCIEEEEE!” i już mogą delektować się wspaniałym daniem okraszonym frytkami, surówką i kuflem jasnego pełnego. Rządni przygód, frustracji, chwil triumfu i frustracji udają się na bok po wędkę i puszkę kukurydzy. Tutaj ojcowie mogą się wykazać przed dziećmi, mężowie przed żonami a feministki przed resztą świata, starając się wyłowić rybkę z basenu. Po wyciągnięciu pstrąga z wody reklamacji nie uwzględnia się, zwrotów brak, choćby drapieżnik wyglądał jak niewyrośnięta glizda. Na szczęście dla „wędkarzy” małych sztuk jest ograniczona ilość, a częściej trafiają się ćwiartki czyli takie po 25 dkg. Ryby bywają krnąbrne i wiedzą, że pojawienie się spadającej z nieba kukurydzy zwiastuje jedno. Znowu jakieś UFO porwie ich kumpla. Jednak raz na jakiś czas jakiś narwaniec daje się nabrać i po chwili ląduje na rozgrzanej patelni.
 |
Pływający Cyrk Monty Pstrąg |
 |
Ha! Frajer! |
My jako bardzo zmęczeni cywilizowani ludzie poszliśmy na skróty. Pstrągi i tak były wyłowione z wody najdalej 30 minut wcześniej, a ja nie miałem sił aby utrzymać wędkę. Jeszcze by mnie coś wciągnęło do basenu i były wstyd.
 |
Kościół Trójcy Świętej w Pstrążnej | |
 |
Płyty przy Kościele Trójcy Świętej w Pstrążnej. Co znaczą, nie wiem. Ktoś pomoże? |
Powrotna droga szczęśliwie ułożyła się, jak to w górach, w dół i po 40 minutowym marszu (marszu hehe dobre sobie, o ile można tak nazwać powłóczenie nogami i potykanie się o korzenie) wróciliśmy najpierw do Czermnej a za chwile do Małej Czermnej (CZ) aby uzupełnić poziom płynów i jedzenia. Czernyj Kozel 3,50 zł, ser smażony + surówka + hranolky = 12 zł. I można płacić złotkami. Tylko przelicznik korony cz. -> zł jest w takim handlu mniej korzystny (0.16 zł za koronę w kantorze, 0.18 zł w sklepie, barze).
 |
Normalnie strach dzieci nimi puszczać |
Jeszcze tylko wizyta w kawiarni Sissi czyli zdrojowej i koniec dnia. Polecam tam espresso i ulubione ciasto każdego szefa, czyli tyraj misiu ;).
 |
Zimny Gambrinus, mmmm! |
Plany na następne dni: Szczeliniec, Błędne Skały, Wambierzyce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz