Poniedziałek, nastał dzień uderzenia na Błędne Skały i Szczeliniec. Mimo złowieszczych prognoz underground.com znowu nam się udało. Na pierwszy ogień poszły Błędne Skały.
 |
| Czeskie Broumovske Steny, widok ze Szczelińca |
Po niedzielnej wycieczce do Pstrążnej tym razem darowaliśmy sobie kozaczenie i do celu pojechaliśmy samochodem. Zresztą, do rezerwatu dojeżdża się pięknie wyasfaltowaną tzw. Szosą stu zakrętów. Moje uwielbienie do takich odcinków spowodowało, że nie było mowy aby wlec się tam jakimś busem czy innym PKSem. Wspaniała zabawa trwała do ok. 2/3 podjazdu, po czym trafiliśmy na kierowców z nizin naszego kraju, którzy na takich górkach czują się jakby zostali zesłani tu za karę. Dalej już grzecznie dotarliśmy do miejsca gdzie podjazd do Błędnych oddziela się od głównej szosy. Za podjazd bocznym asfaltem pod sam rezerwat należy uiścić opłatę w wysokości 10 zł, a możliwy jest on tylko o pełnych godzinach zegarowych, zjazd w połowie godziny. Wycieczkę po Błędnych Skałach otwiera taras widokowy na okolicę. Później zagłębiliśmy się w labirynty utworzone przez erozję.
 |
| Błędne skały |
Zróżnicowanie form skalnych przyprawia o ból głowy i nie każdy obiektyw jest w stanie objąć dość dużo aby pokazać korelacje interesujących skałek z najbliższym otoczeniem. Miejsca jest mało, a ściany niekiedy wysokie. Na szczęście mam Samyanga :D Jedna rada, nie dajcie się porwać nurtowi turystów zaliczających atrakcje. Oni przychodzą tylko po to aby odbębnić poszczególne miejsca lotem błyskawicy, zrobić zdjęcia pamiątkowe rozradowanej rodzinki na tle płyty upamiętniającej zbrodnie II Wojny Światowej i pognać dalej, byle było co znajomym pokazywać. Kiedy udało się przetrzymać najazd Hunów i wycieczki z młodzieżowego obozu letniego, wtedy mogliśmy zwolnić kroku i po napawać się deszczo, mrozo i wiatrodziełem natury.