czwartek, 20 stycznia 2011

Prywata czyli serwis m.in. Saeco cz. 2

Ciąg dalszy nastąpił.

Tydzień 6
Cisza. Pojechałem we wtorek do serwisu i odebrałem Gaggię. Zawiozłem ją na ul. Brzozową do autoryzowanego serwisu Saeco. Już od progu czuć zapach kawy, było to budujące. Zobaczymy jak historia się potoczy dalej.

Ciąg dalszy, czyli finał tutaj.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Prywata czyli serwis m.in. Saeco

Dzisiaj bez tematu fotograficznego, za to z porcją prywaty.


Moje cappu i udana rozeta


5 grudnia 2010 roku awarię zaliczył mój wspaniały ekspres do kawy Gaggia Baby Twin. Niestety, ponieważ od dnia zakupu minęły 4 lata, o gwarancji mogłem pomarzyć.
Dopasowałem objawy do informacji w internecie i doszedłem do wniosku, że umarł termostat wyłączający grzałkę. Skutkiem tego bojler rozgrzewał się do wysokiej temperatury, na szczęście zanim całość się spaliła albo wybuchła zadziałał jakiś ogranicznik wyłączający urządzenie. Na polskiej stronie Gaggii znalazłem namiary na rzeszowski  serwis, zlokalizowany przy ul. Dąbrowskiego. Zachęciły mnie umieszczone na ich stronie www informacje mówiące o szybkich i solidnych naprawach pogwarancyjnych. 

Tydzień 0
Ekspres trafił do serwisu 6 grudnia 2010 r.

Tydzień 1
Po tygodniu braku odzewu, zadzwoniłem, spytać się czy już coś wiadomo (co uległo awarii, koszty, termin). Dowiedziałem się, że zgodnie z moimi przewidywaniami nawalił termostat i został już zamówiony, i oczywiście zadzwonią kiedy sprzęt będzie do odbioru.

Tydzień 2
I ponownie telefon z mojej strony (20.12.2010 r.) z pytaniem co się dzieje i czy dadzą radę do świąt?
- Części zamówione. Oczywiście, do świąt będzie gotowy jak najbardziej.

Tydzień 3
Nie był. Straciłem nadzieję, że zobaczę jeszcze sprzęt w tym roku. Po moim kolejnym telefonie dowiedziałem się tylko że chwilowo nie ma na miejscu człowieka, który własnoręcznie naprawia maszyny i niczego się nie dowiem. Ale jeśli uda się go przygotować do końca tygodnia oczywiście oddzwonią.

Tydzień 4 (3.01.2010 r.)
Ponownie wykonałem telefon i usłyszałem to co znam na pamięć:
- części zamówione, ekspres powinien być zrobiony do końca tygodnia. 
Do listy zakupów oprócz termostatu doszedł jeszcze "jakiś zaworek". Nie wiem niestety jaki, sprawdziłbym sobie na schemacie, czy ma związek ze sprawą.

Tydzień 5 (dzień dzisiejszy)
I ponownie z przykrością muszę napisać: nie był.

To bardzo przykre, jak w naszej rzeczywistości wygląda sprawa serwisowania sprzętu. 

Nie jestem osobą, która potrzebuje na starcie dnia dawki kofeiny aby zacząć funkcjonować. Kawę czasami piję w pracy używając świeżo zmielonych ziaren i francuskiej prasy. W domu ekspresu używam w godzinach popołudniowych. Wtedy piję stworzone przy jego pomocy podwójne espresso, przygotowuję dla żony cappuccino, czasami caffe bonbona. Swój zestaw powiększyłem o żarnowy młynek Gaggia MDF, po to aby móc delektować się aromatami świeżo mielonego ziarna pozyskiwanego z zaufanych palarni czy sklepów importujących swój asortyment z Włoch. Pod choinkę od mojej kochanej żony dostałem porządny tamper szwedzkiej firmy Espresso Gear, idealnie pasujący do 58 milimetrowej średnicy sitka w kolbie, znacznie poprawiający równomierność i jakość ubicia kawy. Ale nawet nie dane mi było go wykorzystać.
Od 5 tygodni nie mogę kontynuować swojej pasji dążenia do pysznego espresso. Mieszanka August Natura Equa, która pod koniec zeszłego roku zdobyła złoty medal na International Coffee Tasting 2010 smętnie wietrzeje tracąc swoje bogactwo aromatów. A mnie dopada coraz większe zwątpienie.

Czy następny wpis opatrzony nagłówkiem Tydzień 6 będzie okraszony dozą radości z zakończonej naprawy? Mam nadzieję, że tak, ale coraz bardziej w to wątpię.


Ciąg dalszy tutaj.




-----
Z ostatniej chwili.
Otrzymałem maila ze strony Saeco. To nie jest autoryzowany serwis Saeco. Jednak ta nazwa pasuje do informacji ze strony gaggia.pl

sobota, 11 grudnia 2010

Praha wakacyjna

Dzisiaj jedno zdjęcie, już archiwalne, z czeskiej Pragi. Wspominałem już, że to piękne miasto? Mieli szczęście, że wojna nie obeszła się z ich stolicą tak jak z naszą. Zaraz, zaraz, szczęście?
Praha, stare miasto

piątek, 10 grudnia 2010

Zimowo - ulicznie

Dziś bez paplaniny, tylko kilka migawek z Rzeszowa.
Rynek
Wysłużona górka, wysłużone sanki
I ponownie dworzec, trójtrójkątny

środa, 8 grudnia 2010

Zmierzch na dworcu PKP

Kolejny dzień i powrót z pracy do domu tą samą drogą, kładką na dworcu PKP. Jednak czasami pogoda sprawia, że taka przechadzka wyróżnia się od innych. Dzisiaj miałem to szczęście, że mgła i zachodzące słońce postanowiły urozmaicić mi drogę powrotną. Aparat oczywiście staram się mieć przy sobie, uzbrojonym w nowy, niesamowity, wspaniały, genialny, jedyny, wyśmienity, wyborny, przedni i wyborowy obiektyw - Nikkor 24/2.8. Uwielbiam go.
Dość już tego onanizmu sprzętowego i wracam do zdjęcia. Tego bloga rozpoczynałem fotografią przedstawiającą również to miejsce, ale w lekko zmienionej perspektywie, spowodowanej inną ogniskową. Tym razem jest szerzej. Ale jedno jest wspólne. Mniej więcej w tym samym miejscu całości dopełnia sylwetka człowieka. Cóż za zbieg okoliczności :)
Zmierzch na dworcu PKP
A teraz coś z zupełnie innej beczki.
Zdaje się, że w końcu udało mi się dostosować layout bloga do chyba jeszcze najbardziej standardowej szerokości ekranu - 1024 px. Nie powinno ucinać zdjęć.

Z innej beczki 2:
Oglądaliście film pt. "Jeszcze dalej niż północ"? Wspaniała komedia francuska. Swojego czasu, w 2008 roku, pobiła w swoim kraju rekord oglądalności należący wcześniej do "Titanica" Jamesa Camerona! Dla mnie, osobie wychowanej na francuskich komediach, była to prawdziwa uczta. Ubawiłem się setnie, a w ciągu trzech dni odtworzyłem go już ... trzy razy :) Mała porada. Jeśli już uda się Wam go zdobyć, bezwzględnie polecam wersję z lektorem. Ze względu na specyfikę północnej wersji języka francuskiego - Ch'ti - napisy się nie sprawdzają. O mówiących po francusku nie wspominam :).
A oto mała zapowiedź.



Polecam!